Depilator laserowy Philips Lumea – mój ulubieniec

Dzień dobry!

Dziś chciałabym podzielić się z Wami opinią o depilatorze laserowym Philips Lumea Prestige.

Depilator kupiłam jakiś czas temu skuszona reklamą w TV.
Przed zakupem poczytałam trochę w internecie i stwierdziłam, że na mojej skórze i włoskach może się sprawdzić. Niestety nie należy on do najtańszych sprzętów, więc przegadałam sprawę co najmniej kilka razy z Jacuńkiem i w końcu się zdecydowałam.

 

To był chyba jeden z moich najlepszych zakupów urodowych. Jestem po kilku sesjach i efekty są super.

Model, który posiadam (Philips Lumea Prestige SC2009/00) ma  trzy nakładki – ciało twarz i okolice bikini. Na stronie producenta znajdziecie dokładny opis urządzenia. (kliknij)

Póki co zrobiłam sześć sesji, docelowo należy wykonać ich około osiem i potem używać co miesiąc, dwa – w zależności od potrzeb.

Po tych sześciu zabiegach, które wykonywałam w dwutygodniowych odstępach rezultaty są bardzo zadowalające.


Na początku używałam trzeciego stopnia mocy, później czwartego. Jeśli chodzi o twarz, pachy, ręce i nogi włoski zniknęły praktycznie w 90%, bikini to jakieś 60%. Te włosy, które odrastają są o wiele cieńsze i słabsze.

Według opisu producenta Philips Lumea najlepiej sprawdzi się on u osób z jasną skórą i ciemnymi włoskami. U blondynek niestety nie zadziała, chociaż kusi mnie żeby przetestować go na fragmencie ciała Jacka 😀 Jak się zgodzi to dam Wam znać o efektach.

Minusem urządzenia jest to, że trochę głośno chodzi. Przy pełnej depilacji trzeba je naładować dwukrotnie – przed pierwszym użyciem i w trakcie depilacji jeszcze raz. Przy pierwszym zabiegu musimy się trochę nagimnastykować, ale z każdym kolejnym dochodzimy do wprawy i jest o wiele łatwiej. Największy minus to cena (około 1900 zł), ja kupiłam go w RTV Euro AGD na raty 0% więc nie odczuwam tego zakupu aż tak boleśnie. Te minusy to jednak NIC jeśli pomyślimy, że na miesiąc lub dłużej możemy zapomnieć o depilacji 🙂

Widzę, że teraz pojawił się nowy model, ale chyba jedyna różnica to
dodatkowa nakładka (pachy). Moim zdaniem ten, który ja mam daje radę.

Podsumowując, polecam serdecznie!

Eliza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *