Nienawidzieć – czyli polski hejt i ból dupy.

Na wstępie odsyłam Was do genialnego odcinka, serialu „Czarne lustro” idealnie ukazującego co się może wydarzyć jeśli się nie zmienimy w tej kwestii: sezon 3, odcinek 6 „Hated in Nation” (polski tytuł „Znienawidzeni”). POLECAM! Daje do myślenia. I ten odcinek natchnął mnie do napisania kilku słów o jakże popularnym nienawidzeniu, czyli wszystkim znanym „hejcie”.

 

Zacznę od tego, że nie przepadam za zapożyczeniami. Polacy nie gęsi, swój język mają. Czy nie mają? Stąd hejt, a nie nienawiść; hejtowanie a nie mowa nienawiści; hejter a nie osoba agresywna słownie/ kłótliwa/ zazdrosna/ zawistna. A ja sobie hejtera nazwę złośliwcem/ frustartem/ zazdrośnikiem, dobrze?

Czego „złośliwiec” nigdy nie zrobi:

  • nie powie w cztery oczy obiektowi swojej nienawiści tego co myśli i czuje. Dlaczego? Bo nie ma odwagi. W internecie może być kim chce, jest anonimowy, niewidoczny.
  • nie zmieni nic w swoim życiu. Jego „życie” według niego jest bez skazy, więc już zawsze będzie sfrustrowanym człowieczkiem.
  • nie osiągnie sukcesu – bo skupia się na innych, nie na sobie i samorozwoju.
  • nie zmieni się – bo tak mu wygodniej.

Mama nauczała mnie (za co jej dziękuję), żeby nie oceniać ludzi po pozorach oraz tego żeby mówić w cztery oczy, jeśli z kimś się nie zgadzam, albo nie podoba mi się jego zachowanie. I tak przez całą edukację miałam „niewyparzony język” (dopiero na studiach nauczyłam się niektóre sprawy przemilczeć, bo czasem po prostu nie ma sensu dyskutować z kimś, kto widzi tylko czubek własnego nosa i uważa się za alfę i omegę).  Czy są rzeczy których nienawidzę? Tak, są. Nienawidzę obrabiania czyjegoś dupska. Nienawidzę kłamstwa, obłudy i chamstwa (takie czystego chamstwa, złośliwości ludzkiej natury).

Ale na prawdę nie rozumiem zjawiska „hejtu”, które przed erą internetu zwane było zawiścią i zazdrością. Nie rozumiem z kilku prostych przyczyn. Skoro jest coś takiego jak wolność słowa i każdy ma prawo decydować o sobie to na cholerę wylewać na wszystko i wszystkich jad, który jest spowodowany w większości bólem dupy? Jeśli jesteś Panie „Kowalski” sfrustrowany czymkolwiek (pracą, żoną, dziećmi, brakiem hajsu) to zmień coś. Ale w sobie. Nie wylewaj gorzkich żali na innych, którzy nie są winni Twojej porażki życiowej. To Ty sam decydujesz o sobie. Nikt inny.

Przytoczę kilka przykładów:

1.Ktoś zarabia więcej – złośliwiec napisze: „pewnie kradł, ma znajomości, rodzice załatwili, udało mu się farciarz jebany”. To weź się Grażyno i Januszu (bez obrazy dla osób o tym imieniu 😉 ) do roboty zamiast pisać bezsensowne komentarze i to jeszcze anonimowe. Chcesz mieć więcej hajsu? To zmień pracę, załóż swój biznes, pozapieprzaj kilka lat, żeby później móc leżeć brzuchem do góry gdzieś na Wyspach Kanaryjskich.

2.Kolega (koleżanka) dostał/a podwyżkę- co zazdrośnik na to: „ciekawe co musiał/a zrobić żeby dostać podwyżkę”, „pewnie się podlizywał”, ” a ona pewne dała”. Wiem, różnie bywa – są ludzi i ludzie i inne jednostki. Ale jeśli ktoś z moich przyjaciół dostanie podwyżkę/ awans – ja się zajebiście cieszę, bo wiem, że zasługuje, bo zapieprza jak osioł, bo jest dobry/dobra w tym co robi. Cieszę się, że został/ została doceniona przez szefa. I nie boli mnie to, że ja nie dostałam, bo to oznacza, że nie zasłużyłam (oczywiście nie zawsze, nie generalizuję). Jak uważam, że wykonuję dobrze swoją pracę to idę bezpośrednio do szefa i mówię, że chcę porozmawiać o podwyżce – przedstawiam swoje argumenty i tyle. Czego tu się bać. Skoro dobrze pracujesz to się ceń. A większość narzekających to osoby walące w … (dopowiedzcie sobie). Dlatego ich boli, że ktoś dostał a on nie. Bo jemu się należy. Należy?! Poważnie? Jeśli uważasz, że coś Ci się ot tak należy – to przestań czytać i wyłącz tę stronę. Bo ja uważam, że trzeba sobie zapracować na wszystko. Nikt nic nie poda na złotej tacy.

3.Facet ma fajną, ładną dziewczynę/ żonę – reakcja frustrata  „a pewnie ona jest z nim dla kasy”, „gdybym miał tyle kasy też bym miał taką żonę”. To miej, nikt Ci nie broni. Jak źle, jak beznadziejnie, wszystko wina polityków, sąsiada, Pani z poczty. Nie! To tylko i wyłącznie Twoja zasługa jak wygląda Twoje życie. Sami kreujemy swoją przyszłość. Jeśli się coś chce, to szuka się sposobu jak to osiągnąć. I konsekwentnie należy do tego dążyć, a nie siedzieć wieczorami przed TV/ komputerem i marnować czas na użalanie się.

4.Facet/ Kobieta dobrze wygląda, jest zadbany/a, wysportowany/a – osoba zawistna  napisze „ja nie mam tyle czasu, mam męża/żonę i dzieci, obowiązki domowe, chodzę do roboty – dlatego wyglądam jak wyglądam”. I tak w kółko – wymóweczki. Każdy człowiek ma 24 godziny, każdego dnia. Co z nimi robisz, Twoja sprawa. Jeśli się chce to czas się znajdzie. Ja jestem leniem, strasznym. Mam kartę sportową z której nie korzystam, bo mi się nie chce chodzić. Oczywiście bezsensownie szukam wymówek, żeby się usprawiedliwić, że nie mam czasu, że zmęczona po pracy jestem itd. Ale pretensje mogę mieć tylko do siebie, że jeszcze nie wyglądam tak jakbym chciała. I tylko do siebie.

Obserwuję na insta znane postacie, na przykład Panią Chodakowską. I widzę: Ewa Chodakowska na jakiejś wyspie – umieszcza piękne zdjęcia bajecznych widoków, do tego sama wygląda bezczelnie pięknie. Jest tam gdzie chce, z kim chce i robi co chce. Bo na to zapracowała, nie dostała tego od nikogo.  Wrzuca zdjęcie w bikini, uśmiechnięta, opalona i co się dzieje w komentarzach? Brzydkie bikini, krzywo stoisz, za chuda jesteś itd. Nie podoba się bikini to nie patrz, nie kupuj takiego. Nie lubisz jej to nie obserwuj, nie śledź jej kanałów. Jak Ewa zareagowała? Na przekór wszystkim „nienawidzącym” wrzuciła zdjęcie w tym samym bikini, ale ujęcie zrobione od tyłu (zdjęcie które przytaczam o tutaj). Pięknie! Ma babka dystans do siebie. I to mi się w niej podoba, że robi swoje. Pomimo wszystko. A do tego inspiruje i motywuje innych do działania. Zrozumcie, moi drodzy, że każdy, absolutnie każdy ma prawo żyć jak chce. Ludzie zawsze będą gadać.

 

Nie ma ideałów. Zanim  zaczniesz oceniać innych, wypowiadać się na czyjś temat, pisać komentarz na temat czyjegoś wyglądu – po pierwsze spójrz na siebie, a po drugie zastanów się, jak Ty byś się poczuł będąc na miejscu tej osoby. Jeśli nie znasz osobiście obiektu nienawiści, nie wiesz czy nie choruje, czy za jej wyglądem nie kryje się jakaś tragedia. Życie pisze różne scenariusze.  Tak łatwo przychodzi nam oceniać ludzi po pozorach, po stroju, po wyglądzie, a tak trudno starać się zrozumieć drugiego człowieka.

Mi się też to zdarzy ocenić kogoś po pozorach, ale staram się tego nie robić w myśl nauki matki. Przemyślenia zachowuję dla siebie – nie wchodzę w internety, nie wypisuję obelg, nie wyśmiewam na forum. Jeśli coś mnie poruszy, zniesmaczy, wkurzy – rozmawiam ze znajomymi o tym. Na żywo. Nie wylewam złości anonimowo w internecie. Po to mam przyjaciół. Z nimi dyskutuję, wymieniając poglądy. Nie wszystko mi się podoba, nie ze wszystkim się zgadzam. Ale to moja opinia, moje zdanie. Oczywiście mamy prawo do wyrażania zdania publicznie, tylko róbmy to z głową, konstruktywnie. Nie po to żeby komuś pojechać, zbluzgać, obrazić dla podniesienia swojej niskiej samooceny.

Podsumowując – wszystko jest kwestią gustu. Nie masz ochoty czytać czyiś wypowiedzi lub oglądać czyiś zdjęć w bikini? Nie oglądaj. Nikt Ci nie każe. Zajmijmy się swoim życiem – ono jest najważniejsze i jest na prawdę wspaniałe, jeśli tylko się chce by takie było.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *