Ślimak ślimakowi nie równy?

Po bardzo długiej przerwie wracam do Was z porównaniem dwóch koreańskich masek w płachcie z ekstraktem ze śluzu ślimaka. Wydawałoby się, że wszystkie koreańskie produkty są cudowne. Ale niestety jest tak, jak z każdą marką – produkt produktowi nie równy. Miłego czytania 🙂

Lata temu usłyszałam o produktach ze śluzem z ślimaka. I w pierwszej chwili pomyślałam, że tylko wariaci używają takich produktów (toć śluz ślimaka ble! obrzydliwe). Trochę poczytałam w internetach o tym magicznym składniku uzyskiwanym od ślimaków. Jak wyczytałam składnik ten jest cudowny dla cery wymagającej odżywienia i regeneracji, suchej, odwodnionej, zmęczonej i z przebarwieniami. Idealnie dla mnie. Dołączyłam do grona „wariatów” i zaczęłam od masek w płachcie. I wiecie co? Zakochałam się w maskach w płachcie.

Porównałam dwa koreańskie produkty- z firmy Skin79 oraz Purederm.

1. Fresh Garden Mask Snail:

Dałam się ponieść zakupowemu szałowi. Jak już robiłam zamówienie na skin79, zobaczyłam zestaw czterech masek w promce za 30 zł i  pomyślałam „no weź – nie wieź” (no i wzięłam maseczki z filtratem ze ślimaka – dwie dla mnie i dwie dla mamy, która ma bardzo wysuszoną skórę).
Wrażenia: Ta maska w płachcie jak dla mnie z efektem ŁAŁ! Skóra nawilżona bardzo, miękka, odżywiona, promienna. Przyjemny, delikatny zapach, niepodobny do niczego. Maseczka mocno nasączona bezbarwną substancją. W trakcie aplikacji maski towarzyszyło mi przyjemne uczucie chłodzenia. 20 minut rozkoszy.
Po zdjęciu maski, wklepałam pozostałości maseczki w skórę twarzy, a resztę specyfiku z opakowania w szyję, dekolt i ręce- cudownie, naprawdę cudownie nawilża! Skóra po – nawilżona, lekko świecąca i napięta.

Matka ma też spróbowała!

Z moją mamą jest tak, że jest zawsze na „nie” z nowymi kosmetykami. Jest osobą „starej daty”, więc za jej młodości był krem Nivea i tyle. Dodatkowo mama uwielbia się opalać, nie używając żadnych specyfików z filtrem (używa zazwyczaj oleju kokosowego lub olejku babino), więc jej skóra jest bardzo sucha (do tego też pali papierosy).. Od wielu lat powoli wprowadzam nowe produkty i do jej pielęgnacji. Po długich moich namowach i prośbach w końcu zgodziła się użyć maski skin79. I… jest zachwycona! (a to się naprawdę rzadko zdarza) Jej skóra po jednym użyciu stała się nawilżona, lekko napięta i delikatna w dotyku. Efekt utrzymał się kilka godzin. 😉

Gdy zużyłyśmy wszystkie 4 maski, poprosiła o zakup kolejnej partii 🙂

Namówiłam do kupna również moje koleżanki z pracy… i większość jest zachwycona 😉

Skład:

2.  PUREDERM kilkuetapowy zabieg rozjaśniający komórki z filtratem ze ślimaka

20170305_140511

PUREDERM Kuracja Rozświetlająco – Regenerująca zawiera Ampułkę Rozświetlającą skórę (krok 1) oraz maskę „ślimak” 3D (krok 2). Jest to innowacyjna dwu etapowa kuracja regenerująca skórę.
Ampułkę rozświetlającą skórę należy przed maską. Według producenta wyrównuje koloryt skóry oraz ułatwia wchłanianie aktywnych składników maski.

Maska 3D – jest wyprofilowana tak, aby idealnie wypełnić miejsca gdzie nie dociera zwykła maska: krawędzie twarzy, okolice szczęki. No i zawiera ekstrakt ze śluzu ślimaka, który ma rewelacyjne działanie regenerujące.

Zakupiona w drogerii HEBE za 7 zł.

Skład:

Wrażenia:  maska dobrze wyprofilowana (lepiej niż skin79). Podczas aplikacji ampułki szczypała mnie skóra, po założeniu maski uczucie lekkiego pieczenia, natomiast po zdjęciu niewielkie zaczerwienienie na policzkach… Ogólne wrażenie – chujnia..

Zapach – mocno śmierdzi spirytusem, więc mówię jej nie!

Pozostałość maseczki wklepałam tak jak w przypadku skin79 i niestety – cała twarz była lepka w dotyku. Dramat! Przez to też bardzo się do tej maseczki zraziłam – nie zauważyłam żadnych efektów, ani sama aplikacja nie była przyjemna.

 

Podsumowanie:

Zdecydowanie wygrywa maska ze Skin79 i tę też Wam szczerze polecam. Jest jedną z najlepszych masek jakie używałam <3

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *