Mój pierwszy raz na SeeBloggers- część 1

Dziś, gdy emocje opadły po weekendzie, a zapalenie gardła chwilowo zostało stłumione porządną dawką leków jestem w stanie napisać o tym co przeżyłam, widziałam i doświadczyłam. Wpis  podzieliłam – dziś podsumowanie warsztatów, jutro ogólne wrażenia, ludzie i stoiska . 🙂

Jako nowa w świecie blogosfery nie wiedziałam czego się spodziewać i idąc w sobotę rano na Seebloggers bardzo się stresowałam. No bo nikogo nie znam osobiście, nie wiem dużo o blogowaniu (prawie nic), jestem dopiero na początku drogi itd. Jednak byłam optymistką i wiedziałam, że będzie dobrze. Taki krótki wstęp. Przejdźmy dalej 🙂

  • Zacznę od warsztatów. Brałam udział w 5 warsztatach- ocenię je w skali 1-5 (gdzie 1 to dramat, a ocena 5 to baja):

1.”Kobieta w Twoim mieście: Carrie Bradshaw i dziewczyny są wśród nas” – Warsztat/ wykład z marką Adamed prowadzony przez Odetę Moro. Zgłosiłam się na to, bo uwielbiałam i uwielbiam nadal serial o Carrie Bradshaw i jej przyjaciółkach.  Całe 45 minut to była reklama nowych produktów grupy Adamed: czegoś na obrzęk nóg (szczególnie po noszeniu szpilek cały dzień – ja nie noszę, więc ten lek/suplement mnie nie interesował), coś na wzdęcia (nie mam, więc kolejne pudło) i coś dla kobiet w ciąży lub przygotowujących się do ciąży (to też mnie nie dotyczy). Nie tego się spodziewałam po takim tytule warsztatów, ale mądra Ewa po ptokach. Nie lubię takich wykładów, które są w 100% reklamą i tylko tym. Ten panel oceniam na 1.

 

2.”O dzieleniu włosa na czworo- czyli wszystko, co powinniście wiedzieć o skórze głowy, by mieć zdrowe włosy” – warsztat firmy Pharmaceris, prowadzony przez dwie Panie doktor: dr n. biol. Monika Pasikowska- Piwko oraz dr n. med. Agnieszka Szewczyk. Jak już wiecie mam problemy ze skórą głowy, więc bardzo nastawiłam się na ten wykład/warsztat. I co? I nie zawiodłam się – merytoryczny, dobrze poprowadzony, wyniosłam z niego kilka wskazówek. Oczywiście był okraszony reklamą, ale z umiarem. Po warsztatach owe Panie przeprowadzały badanie trychologiczne (skóry głowy) – skorzystałam i wyszło, że muszę udać się do dermatologa, dostałam też cenne wskazówki jak pielęgnować skórę głowy. Bardzo za to dziękuję! Jak dla mnie oceniam ten blok na 5.

 

3.”Odkrywamy kobiece atuty” – o (prawie) wszystkim co o piersiach warto wiedzieć”- prowadził lek. med. Daniel Maliszewski, a organizatorem marka Oillan.  Klika fajnych i przydatnych informacji jak dbać o piersi  i jak rozpoznać, że coś jest nie tak, jakie kosmetyki używać (że nie tylko kosmetyki ale przede wszystkim ćwiczenia z hantlami pozwalają zachować dłużej ładny kształt piersi). Ja o  swoje niestety nie dbałam w żaden sposób, a na tej prelekcji doszło do mnie, że nie będą wyglądać tak zawsze i jak nie zacznę dbać to za chwilę będą jak rozciągnięta skarpeta wypełniona piaskiem (a że lubię swoje takie jakie są to ostatni dzwonek żeby coś z tym zrobić).  Pan Daniel również nie omieszkał zareklamować siebie (dwoma słowami: robi piersi).  Ten warsztat oceniam na 4,5. 

 

4.”Sekret na atrakcyjną fotografię mobilną” – Warsztat z firmą ASUS i profesjonalnym fotografem Mariuszem Stachowiakiem. Po tym warsztacie najwięcej się spodziewałam i jak dziecko się cieszyłam, że udało mi się na nie zapisać. Wraz z Martą wybrałyśmy się z nadzieją, że się czegoś nauczymy. Warsztat trwał 105 minut, my po 80 minutach wyszłyśmy (Marta zasnęła, mnie niewiele brakowało). Pan Mariusz robi świetne zdjęcia, nie mam do tego żadnych wątpliwości (bo te zdjęcia co pokazywał zapierały dech w piersiach i do tego były wykonane telefonem!), ale skoro warsztat sekret atrakcyjnej fotografii to liczyłam, że da nam praktyczne wskazówki jak zrobić zdjęcie (ustawienia, jasność, ostrość itd.). W zamian tego dowiedziałam się, że Pan Mariusz idzie się przejść, widzi fajny kadr, wyciąga telefon i robi zdjęcie.  I przy każdym zdjęciu pokazywanym przez 75 minut to samo. Jego telefon nawet robi dobre zdjęcia pod słońce (ale nie powiedział jakie ustawienia zastosować, żeby wyszło tak zajebiste zdjęcie). Przez może 5 minut w sumie wspomniał o kadrowaniu. I to miał być warsztat?! Wyszłyśmy, nie dotrwałyśmy do końca. Oceniam to spotkanie na 1!

 

5.”Zadbaj o swoje włosy ze specjalistami Michael Mercier- warsztaty dla włosomaniaczek i nie tylko” – prowadzone przez Panią Annę Malinowską stylistę fryzur, która przeuroczo się stresowała. Przedstawiono nam suchy szampon, suchą piankę do mycia (taka, którą nie trzeba wodą zmywać – nie wiedziałam, że coś takiego jest!) i rewolucyjne szczotki do włosów (podzielone dla 3 typów włosów: normalnych, cienkich i grubych). Otrzymałam taką szczotkę dla siebie do włosów normalnych i śmiało mogę powiedzieć, że dla mnie jest dużo lepsza niż tangle teezer. Samo spotkanie oceniam na 3 (szczotkę na 5!).

 

Podsumowanie – w przyszłym roku na pewno rozważniej wybiorę warsztaty. Nie mniej jednak cudownie było w nich wziąć udział. Z jednych coś wyniosłam, z innych zupełnie nic.  Już jutro druga odsłona podsumowania. Będziecie? 🙂

(na zdjęciu warsztaty z gotowania)

6 thoughts

  1. Z tych warsztatów, na których byłaś, byłam tylko na fotografii mobilnej. I mnie się bardzo podobało. Co prawda wyszłam pięć minut przed końcem, bo spieszyłam się na pociąg, ale dla mnie był to ciekawy warsztat. Szczególnie zwrócenie uwagi na linie, które decydują o atrakcyjności zdjęcia, historia o zaangażowaniu, bez którego czasem zdjęcie się nie uda . To była taka opowieść o patrzeniu na świat kadrami. Na końcu pokazał jak szybko obrania zdjęcia w fotoszopie i aplikacji na telefon. Ja mam przedpotopowy model i nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak spowolnienie- dostępne w telefonie.

    1. Do mnie niestety nie trafił. Jedyna ciekawostka dotyczyła właśnie kadrowania i wspomnianych przez Ciebie linii. 🙂 ja nie dotrwałam do końca, za dużo było właśnie o zaangażowaniu, a za mało wskazówek np. jakie zastosować ustawienia w aparacie żeby wyszło zdjęcie pod słońce tak jak Panu Mariuszowi wyszło. Ale dobrze, że Roboe się podobał ten warsztat. Ja spodziewałam się czegoś innego. 😉

  2. Wiadomo, że się jeszcze taki nie urodził co by każdemu dogodził 🙂 Mi właśnie bardzo podobało się spotkanie z Mariuszem Stachowiakiem i jego fotografią mobilną. Dobrze rozłożył na czynniki pierwsze temat. Była nudna jak zawsze teoria, którą przełożył na swoje kolorowe zdjęcia. Mi to właśnie mega się podobało, bo uzmysłowił mi, że to ważne i zaczęłam sprawdzać to na swoich zdjęciach.
    A jednak dobiciem było, że okazuje się, że dużo nie siedzi przy obróbce zdjęć, bo dosłownie paroma ruchami suwaka wyciągnął wszystko co możliwe ze zdjęcia. Przynajmniej dla mnie. Poza tym mega otwarty. Ja z nim jeszcze gadałam jakieś pół godziny i męczyłam go pytaniami 🙂

    1. To dobrze, że byłaś zadowolona z tych warsztatów. Ja oczekiwałam czegoś innego. 🙂 forma warsztatów mnie niestety nudziła.. ale zdjęcia Pan Mariusz robi niesamowite 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *